środa, 14 października 2015

Prolog

Tego feralnego dnia wstałam lewą nogą. Nie chciałam iść do szkoły, spotkać się z przyjaciółmi ani nawet rozmawiać z kimkolwiek o czymkolwiek. Życie wydawało mi się bezsensowne. Dlaczego? Tego nie wiem do dziś. Miałam dziwne przeczucie. Jakby coś miało się zdarzyć... A co najlepsze, miałam rację... 
Powoli zwlekłam się z łóżka. Na stopy naciągnęłam skarpetki i zeszłam po schodach do kuchni, gdzie czekało na mnie śniadanie. Placki z jabłkami... Mogłabym je jeść całe życie... 
-Witaj, kochanie! Wstałaś już? Mogłaś sobie jeszcze troszkę pospać-wyrwała mnie mama, z mojego snu o placuszkach. 
-Wiem, ale... już się wyspałam-uśmiechnęłam się krzywo. 
-Aha... No dobrze... W takim razie wszamaj szybko śniadanko, bo za pół godzinki szkoła!- uśmiechnęła się rodzicielka.
Westchnęłam. Zaczęłam powoli jeść placuszki, od czasu do czasu popijając je kakao. 
-A... Gdzie Lewis?-szepnęłam. 
Mama wyprostowała się i zaczęła ciężko oddychać. Nagle uspokoiła się. 
-A czemu pytasz?-zapytała ze sztucznym uśmiechem. 
Przez chwilę zastanawiałam się co odpowiedzieć. 
-Bo chciałabym aby odwiózł mnie do szkoły...-palnęłam. 
Mama dostała wytrzeszczu. Dosłownie. 
-Co?!-wrzasnęła. 
Zaczęłam w myślach się śmiać. Jej mina była przekomiczna! 
-No... tak! Co w tym dziwnego?-zapytałam ironicznie. 
-Dziwne jest to, że nie tolerujesz Lewisa, a teraz chcesz aby odwoził cię do szkoły?!- kobieta ciągle krzyczała.
Spojrzałam na nią ze strachem. Nigdy się nie kłóciłyśmu zwłaszcza to o taką błahostkę! Mama westchnęła. 
-Przepraszam...-rzekła ze skruchą rodzicielka.- Po prostu, to trochę dziwne... 
-Przecież ludzie się zmieniają, więc dlaczego ja nie mogę?-powiedziałam z poirytowaniem (tak naprawdę to wciąż nie cierpiałam tego gościa i nie miałam zamiaru się zmieniać. Po prostu chciałam z nim pogadać w cztery oczy na ważny temat).
Mama zamilkła. Poczułam się bardzo dziwnie. Przeszedł mnie okropny dreszcz. Kiedy w końcu zjadłam placki wstałam od stołu i poszłam przygotować się do szkoły. Ubrałam  jakieś ciuszki, spakowałam książki i wybiegłam z domu. W ostatniej chwili wskoczyłam do szkolnego busa. Podałam brodatemu kierowcy bilet i zaczęłam powoli iść w stronę Leany, mojej przyjaciółki. 
-Hej, Mariska!-rzekła piskliwym głosem dziewczyna. 
Uśmiechnęłam się, a po chwili znalazłam się już obok niej. Usiadłam ociężale na fotelu i oparłam głowę o szybę. Autobus ruszył. 
-Marissa?-szepnęła Lea.-Co jest? Znowu kłótnia? 
Pokiwałam smętnie głową. Przyjaciółka zmarszczyła brwi i troskliwie mnie objęła.  Właśnie przez takie małe gesty, była moją bratnią duszą. Od kiedy się poznałyśmy wiedziałam, że się polubimy. 
-Już OK?-rzekła z uśmiechem. 
-Tak...-roześmiałam się. 
Jeszcze przez kilka minut rozmawiałyśmy i śmiałyśmy się jak wariatki kiedy zdarzyło się coś co zmieniło mnie i moje życie. Autobus zaczął szarżować. 
-Co się dzieje?-zdziwiła się Lea. 
-Nie wiem!-rzekłam ze strachem w oczach. 
W przeciągu kilku sekund bus wykonał kilkanaśnie przewrotów i zaczął się staczać w przepaść. Wszyscy zaczęli wrzeszczeć. 
-Cholera! Co jest z tym autobusem!- krzyczała sparaliżowana dziewczyna. 
Rozejrzałam się wokół. To była istna masakra! Zewsząd lała się krew, a gdzieniegdzie leżały zwłoki. Nie mogłam na to patrzeć. Odwróciłam wzrok i zaczęłam płakać. Nagle poczułam czyjś dotyk na ramieniu. 
-Marissa! Weź się w garść! Jesteś silna i dasz radę! Nie umrzemy w wieku trzynastu lat, nie bój się, ja o to zadbam. Teraz tylko musisz wziąć się w garść i być...-urwała Lea, ponieważ nagle upadła. Prędko sprawdziłam puls. Brak...
-NIE!!!-wrzeszczałam.-Boże, tylko nie to! Błagam, Lea! Nie! 
W tym momencie zrobiło mi się ciemno przed oczyma. Złapałam się za głowę. Ujrzałam krew. 
-O cholera...-szepnęłam i zapadłam w wielką ciemność.
*****
Hejcio! Dziś tylko taki krótki prolog, ale nie martwcie się, w niedzielę wrzucę I rozdział. Mam nadzieję, że moje wypociny się spodobają. Buziaki i życzę miłego czytania :)

10 komentarzy:

  1. Od początku się coś dzieje, świetnie. :)
    Jestem niezwykle ciekawa przyszłych wydarzeń.
    To przykre, że Marissa (swoją drogą, piękne imię) tak często kłóci się z rodzicielką.
    Ciekawe, o czym chciała porozmawiać z Lewisem.. i co jest z tym autobusem?! I Lea.. ona nie może umrzeć przecież. :(
    Ładnie piszesz! :) Nie robisz błędów, masz ciekawy styl i nie zanudzasz, oby tak dalej.
    Jeżeli jesteś trzynastolatką, to pjona, bo ja też :D
    Przepraszam za spóźnienie i zapraszam jutro na rozdział :)
    Weny kochaniutka i szybciutko dodawaj nexta bo normalnie nie wiem, czy wytrzymam :*
    itisnotourloveaiff.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heheh ja mam dwanaście lat:) Dziękuję za te słowa :) Naprawdę aż się łza w oku kręci... Dzięki za wsparcie :* Jutro na pewno wpadnę na rozdział :) Trzym się i do zobaczenia :)

      Usuń
    2. Powiem Ci, że bardzo mnie zaskoczyłaś - 12 lat i tak dobrze pisać? No no :D No to ja Ci do pięt nie dorastam :)
      U mnie już nowy rozdzialik na Ciebie czeka, Twoje zdanie dużo znaczy, przepraszam za spam. ♥ :*

      Usuń
  2. Super! Fajnie, że zaczyna się akcją. Wielki plus za to. Ciekawi mnie ta rozmowa z Lewisem. Błędów nie zauważyłam, za to zainteresowało mnie opowiadanie. Czekam na next ;) i pozdrawiam :D

    http://szkolanowegopokolenia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. No, no, no! Ale się dzieje i to od samego początku! Ciekawa jestem jak to się skończy i co tak naprawdę się tam stało? Daj znać o następnym rozdziale! Czekam czekam czekam! :*
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Co to za gruba akcja na sam początek opowiadania?! Jestem w szoku, serio. Myślę, że Mari przeżyje, ale to straszne, że straci przyjaciółkę. Ciekawi mnie natomiast o czym chciała pogadać z tym Lewisem.
    Dziękuję za odwiedziny u mnie, jeśli masz ochotę, zapraszam na nowy rozdział: wbrew-rozsadkowi.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ładnie, lekko się czyta ;) Zaintrygowałaś mnie. Jestem ciekawa co też takiego się stało. :) Wpadnę niedługo, żeby nadrobić rozdziały, także spodziewaj się mnie. Pozdrawiam i życzę weny ;)

    Jeśli masz chwilę czasu zapraszam również do mnie:
    epeisodionepeisodion.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Trafiłam tu przypadkiem i miałam przeczytać tylko prolog, żeby zaznajomić się z tą historią i twoim stylem pisania, ale tak mnie zaciekawiłas tym zakończeniem, że no normalnie muszę przeczytać pierwszy rozdział! *-* Podoba mi się to, że twoje opisy sa krótkie, ale treściwe, bez zbytniego gadulstwa. Dzięki temu czyta się to niesamowicie płynnie i szybko, więc szacun! :)

    OdpowiedzUsuń